Maciej Jeziorek: 317 days to Mars / recenzja Marcina Grabowieckiego

Marcin Grabowiecki tym razem poleca książkę 317 days to Mars. Album pełen niezwykłych obrazów z Indii, które jawią się jako inna planeta. Zapraszamy do lektury recenzji.

 

Maciej Jeziorek: 317 days to Mars

317-days-to-mars_cover

Jakie macie pierwsze skojarzenie z Indiami? Pewnie każdy z nas ma inne. W dużej mierze zależy to od tego czy odwiedziliśmy ten kraj, czy też nie. Na hasło „Indie” w mojej głowie pojawiają się malownicze, wielobarwne obrazy egzotycznego społeczeństwa. W jaki sposób opowiadają one o tym rozległym i zagadkowym kraju? Jak w ogóle można ogarnąć tak szeroki i wielowątkowy temat, jakim są niewątpliwie współczesne Indie? Te pytania zadawał sobie z pewnością Maciej Jeziorek, od kilku lat odwiedzający ten region.

Wśród globtroterów, których fotograf spotkał w Indiach, krąży pogląd, że doświadczenie poznawania Indii można porównać do wyprawy w kosmos. Wszystko wygląda jak na innej planecie. Tym tropem poszedł Jeziorek, który swoją książkę, będąca owocem jego wypraw do Indii w latach 2013-2015, zatytułował „317 days to Mars”.

Jednak nie tylko tytuł zdradza inspiracje kosmosem. Fotograf podporządkowuje mu całą książkę. Na obwolucie znajdziemy zdjęcia meteorytu i tekst będący świadectwem wysłania przez Indie statku kosmicznego na Marsa, co stało się w 2013 roku. Sama książka nie ma okładki i składa się z ciągu kolorowych obrazów złożonych na wzór japońskich photobooków (pionowy format, bez białych marginesów). Nie znajdziemy też w niej ani jednego zdania, które mogłoby nam pomóc w poruszaniu się w gąszczu obrazów.

Dzięki tym zabiegom fotograf dosłownie rzuca nas na inną planetę i każe radzić sobie samemu. „Patrz do góry” zdaje się mówić człowiek wskazujący na niebo, na zdjęciu otwierającym publikację. Chociaż kolejne kadry sprowadzają nas na ziemię to tropy kosmiczne nie znikają. Mozaika stworzona przez Jeziorka jest fascynująca i denerwująca zarazem. Autor każe nam obracać książkę, domyślać się co przedstawiają zdjęcia i co je łączy.

Brak tutaj ładnych, wygładzonych obrazków, kokietujących nas malarskim światłem i nastrojową atmosferą. Znajdziemy za to dużo surowych kadrów i bliskich planów pokazujących plątaninę kształtów, faktur, wzorów i kolorów. Można tą książkę rozkładać na czynniki pierwsze, ale można też poddać się hipnotycznemu rytmowi obrazów. Bez względu na to, która drogę wybierzemy nie będziemy zawiedzeni.

Maciej Jeziorek: 317 days to Mars, miękka oprawa 128 stron, 121 zdjęć, self-published 2015

Książkę można kupić poprzez stronę: http://317daystomars.com

Marcin Grabowiecki

O autorze recenzji przeczytacie tu (poniżej artykułu).

Be Sociable, Share!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.