Fujinon Super EBC XF 35 mm 1:2 R WR jest jak James Bond!

Najnowszy obiektyw z rodziny X Mount to Fujinon XF35 R 2 R WR. Od razu po premierze wzbudził zainteresowanie fanów bezlusterkowców Fujifilm X i nie tylko. Zapraszamy do lektury artykułu o XF35 F2 fotografa Pawła Kosickiego, jednego z polskich fotografów X.

Fujinon Super EBC XF 35 mm 1:2 R WR

Najlepszy obiektyw jaki miałem …

35_4

Teza rozpoczynająca poniższą recenzję budzić może wątpliwości i obawy, czy aby na pewno. Wszak tyle już widziałem, tak różnych obiektywów używałem, testowałem, z entuzjazmem kupowałem, by po chwili sprzedawać rozczarowany. Ale od początku…

Kilka dni temu, tuż przed moim wyjazdem na Sycylię do moich drzwi zapukał kurier przywożąc mi nowy, nieznany jeszcze wtedy nikomu, obiektyw Fujinon 35 mm f2,0. Ogniskowa 35 mm to w przypadku aparatów Fuji X standard, osławiona „bressonowska” pięćdziesiątka. Dawno już porzuciłem standard na rzecz szerszych obiektywów, a moje kadry zdominowały bardziej nieoczywiste obrazy. Niemniej pomyślałem, że wszelkie zmiany bywają twórcze i odświeżające. Założyłem więc nowe szkiełko i poleciałem do Syrakuz.

W samolocie przyjrzałem mu się bliżej i niemal od razu się zauroczyłem. Obiektyw jest niewielki, ale „przyjemnie ciężki”, upewniając mnie w tym, że mam do czynienia z prawdziwymi, szklanymi soczewkami. Solidna, metalowa obudowa, na niej klasyczny pierścień przysłony, który tak lubię, obraca się płynnie z odpowiednim oporem. Całość jest uszczelniona i pozwala swobodnie fotografować w monsunowych deszczach. Jest jeszcze jedna rzecz … nowa 35-tka jest piękna! Smukła jak sarna, po założeniu do moich X-T1 i X-E1 stwarza duet tak elegancki, że oczu oderwać nie sposób. Uroda rzecz jasna najważniejsza nie jest, niemniej samopoczucie, które daje fotografującemu tak atrakcyjny zestaw nie jest bez znaczenia. Aparat wszak bywa fetyszem, intymnym, osobistym narzędziem, z którym nie rozstajemy się ani na chwilę. Dla mnie to ważne, choć nie decydujące. Nowy Fujinon budową przypomina nieco klasycznego jupitera od mojej starej zorki, a także „leicowego” summicrona, którego niegdyś używałem z wypiekami na twarzy. Słowem budową odwołuje się do tego co najlepsze, do czasów kiedy aparaty miały sznyt, a fotograf budził szacunek…

Wygląd to jednak nie wszystko.

To co uderza od samego początku to szybkość działania autofocusa. Obiektyw ostrzy w mgnieniu oka, nie wydając przy tym żadnych niepożądanych dźwięków. W połączeniu z bezszelestną, elektroniczną migawką, oferuje dyskrecję godną samego 007. Na ulicy, na kameralnych spotkaniach, koncertach czy w teatrze to sprawa kluczowa. Moim zdaniem to najszybciej ostrzący obiektyw pośród wszystkich „Fujinonów”, którymi dane było mi fotografować. Nawet z nieco już leciwym X-E1 szybkością może konkurować z „lustrzankowymi petardami”.

Drugą zasadniczą kwestią jest jasność obiektywu. Maksymalny otwór przysłony na poziomie 2,0 to nie tylko możliwość fotografowania w nocy, w ciemnym, gęsto zadymionym klubie jazzowym. Dla mnie tak jasny obiektyw to przede wszystkim obietnica hipnotyzujących nieostrości, jednocześnie z zachowaniem ostrości „punktum” na poziomie samurajskiego miecza. Niewiele obiektywów spełnia ten wygórowany warunek, a jeśli już zbliżają się poziomem do tej obietnicy, kosztują tyle co Ferrari Testarossa. Nowego Fujinona 35 mm wyceniono na 1600 zł. To niewiele, zważywszy, że ostrość jaką oferuje przy przysłonie 2,0 jest zniewalająca. Fotografując przez kilka dni na Sycylii ograniczałem się tylko do zakresu przysłon pomiędzy 2,0 do 2,8. Tym samym zagwarantowałem moim fotografiom zapomniany w dobie „fotofonów” metafizyczny „look”. Ustawiając w pełnym słońcu przysłonę na poziomie 2,0 nie musiałem stosować szarych filtrów, bowiem moje X-T1 oferuje migawkę do 1/30000s ! Jeśli jednak dysponujecie starszym modelem aparatu np. X-E1 możecie zakupić szary filtr i to już za kilka złotych. Gwarantuje to niewielka średnica obiektywu, jedyne 43 mm. Mój filigranowy filtr UV, wyposażony we wszystkie możliwe warstwy antyrefleksyjne kosztował zaledwie 30 zł.

Komu niezbędna jest więc nowa 35-tka ?

Posiadanie jasnego standardowego obiektywu to obowiązek każdego, kto fotografię traktuje serio, kto ceni sobie jakość i klasykę, kto chciałby podnieść swoje fotograficzne umiejętności. Jasna stałka to idealne uzupełnienie posiadanego już zestawu ze standardowym zoomem. Obiektyw stałoogniskowy wymusza mobilność, pozwala łatwiej okiełznać kadr, zrozumieć perspektywę i zasady głębi ostrości. Doświadczonym fotografom, dla których fotografowanie stałką jest chlebem powszednim, nowy obiektyw zagwarantuje fenomenalną ostrość, szybkość geparda i co nie mniej ważne, przyciągnie wzrok niewiast siedzących tuż obok przy kawiarnianym stoliku 😉

 

Nie wiem czy jest to najlepszy obiektyw na świecie, pewien jestem jednak, że od lat żaden nie sprawił mi tyle radości i przyjemności podczas fotografowania, oferując przy tym tak wiele za tak niewiele.

 

Moja nowa 35-tka nadal tkwi w korpusie mojego aparatu i prędko się to nie zmieni…

 

Paweł Kosicki

Przykładowe zdjęcia wykonane aparatem X-T1 z obiektywem XF35F2 / P. Kosicki

35_1

35_2

35_3

Be Sociable, Share!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.